Portal - Dobra
polski Niedziela - 9 maja 2021      Historia jest naszą pasją.
Strona główna / Historia / Karnawałowe zwyczaje dawnej Dobrej
Menu
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Karnawałowe zwyczaje dawnej Dobrej

Karnawałowe zwyczaje dawnej Dobrej

            Karnawał powszechnie kojarzy się z zabawami, wesołością i radością. Jest to okres balów, maskarad, pochodów. Trwa od Święta Trzech Króli do wtorku przed Środą Popielcową. Również w dawnych czasach miał huczny wymiar. W dawnej Dobrej nazywany był „mięsopustem”. Tak wspomina go p. Maria Markiewicz z Porąbki[1]: Po Godnych Świętach[2] zaczynał się karnawał – mięsopust. W tym czasie odbywały się wesela. Od ostatniej niedzieli do Środy Popielcowej nie żenili się – mówiono, że wtenczas diabli się żenią. Jak północ wybiła z wtorku na środę [popielcową – przyp. aut.], to ustawali grać i hulać. W ostatki pili piwo warzone z jajkami, jedli oscypki z kiełbasą i słoniną wędzoną. Kobiety i dziewczyny tańczyły i podskakiwały. Wierzono bowiem, że im wyżej skaczą dziewczyny, tym wyższy i dorodniejszy będzie len w tym roku. Duży chłopcy starym pannom śpiewali. Gdy zabawa ustawała, a słoniny nie wszystkie były utopione, był to znak dla dziewczyn, że już nie wyjdą za mąż[3].

            Innym zwyczajem i wierzeniem było przekonanie, iż w czasie karnawału nie wolno było prząść ani szyć – osoba, która złamałaby ten zakaz, podczas agonii odczuwałaby kłucie w piersiach. Wspomniane wcześniej kobiety tańczyły, niejako zaklinając len, ale i męskie tańce miały magiczne znaczenie – im bardziej chłopi się bawili i tańczyli, tym bardziej miał darzyć się owies.

            Ks. Edward Wojtusiak, powołując się na wspomnienia mieszkańców, tak pisał z kolei o ostatnich dniach karnawału: W ostatnie dni przed Wielkim Postem, począwszy już od „tłustego czwartku”, chodzi się po krewnych i znajomych z wódką i kiełbasą na zapust. Gościom podaje się różne świąteczne potrawy. Zapija się je warzonym piwem lub wódką[4].

W XIX-wiecznej Dobrej zapusty i karnawał były równie huczne, co wiek później. Za ks. Kazimierza Maja (+1831)[5] (…) po wszystkich karczmach, jakie były w parafii, grano zaraz po sumie w niedzielę i do samego rana do poniedziałku. Ksiądz miał też propinację[6]. (…) Po nieszporach w niedzielę muzyka grała aż dudniało. Ludzi było mniej na nieszporach, jak na sumie[7]. W zapusty grali i tańczyli[8]. Na radosne przeżywanie karnawału i ostatków było więc nawet przyzwolenie kapłańskie. Mocna wiara naszych przodków pozwalała bawić się i radować. Ludzie wiedzieli też, że w Wielkim Poście nie można tak radośnie żyć, chcieli więc „wyszumieć się” wcześniej. Można powiedzieć więc, że karnawał był w dawnych czasach okresem wyjątkowym.


Oprac. A. Cieślik

[1] Wspomnienia w posiadaniu autora. Z archiwum p. Marii Markiewicz z Porąbki. Na potrzeby artykułu oryginał przełożony z gwary.

[2] Boże Narodzenie.

[3] Miesopust się końcy, spyrki nie dowrzały, stare dziywki płaco, ze sie nie wydadzo.

[4] E. Wojtusiak, Kultura ludowa w dolinie górnej Łososiny, red. U. Janicka – Krzywda, Dobra – Kraków 2011, s. 57.

[5] Ks. Kazimierz Maj (lub May) – proboszcz w Dobrej w latach 1807–1831, zasłynął jako krzewiciel oświaty wśród chłopów. Był zwolennikiem hucznych zabaw w okresie zapustów, ale srogo ganił za ich organizowanie w okresie postu. Zob. A. Nowak, Słownik biograficzny kapłanów diecezji tarnowskiej 1786–1985, t. 3 K-P, Tarnów 2001, s. 193. Zob. też. A. Cieślik, Inwentarz Archiwum Parafii pw. Matki Bożej Szkaplerznej w Dobrej, Kraków 2016, s. 31 [praca magisterska w posiadaniu autora].

[6] Propinacja - wyłączne prawo właściciela dóbr ziemskich do produkcji i sprzedaży piwa, gorzałki i miodu w obrębie jego dóbr oraz przywilej do sprowadzania tych wyrobów z innych miast i czerpania z tego tytułu dochodów. Przywilej propinacyjny uzyskiwali także plebani.

[7] W dawnych czasach ostatnią mszą w niedzielę była południowa suma. Po południu odbywały się tylko nieszpory.

[8] Wspomnienia Jana Lacha z Dobrej. [W:] E. Wojtusiak, Kultura ludowa…, s. 57. 



Interaktywna Polska
Webmaster: Adrian Cieślik