Portal - Dobra
polski Wtorek - 19 października 2021      Historia jest naszą pasją.
Strona główna / Historia / Tragiczna historia dobrzańskich Żydów
Menu
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Adrian Cieślik, \"Tragiczna historia dobrzańskich Żydów - 19 VIII 1942 r.\"

            19 sierpnia to data, która zapisała się w krwawej historii dobrzańskich Żydów. Tego dnia w 1942 r. zostali oni zamordowani w Mszanie Dolnej, na tzw. Pańskim, podczas likwidacji mszańskiego getta.

            Pierwsze wzmianki o ludności żydowskiej na terenach Dobrej pochodzą z II połowy XIX wieku, a znaleźć je można w Katalogu Uczniów Szkoły Ludowej Dwuklasowej Mieszanej w Dobrej[1]. Jednakże Żydzi zaczęli się na tych terenach pojawiać około lat 30. XIX w., czyli znacznie wcześniej, niż byli odnotowywani. Świadectwem ku temu mogą być wizytacje dziekańskie dobrzańskiej parafii oraz schematyzmy diecezji tarnowskiej, które notują, iż pierwsi Żydzi w liczbie 4 pojawili się w Dobrej w 1828 r.[2].  Żyli oni razem z innymi mieszkańcami, a ich dzieci uczęszczały do jednej szkoły razem z katolickimi. Zajmowali się głównie handlem oraz karczmarstwem. Pierwszemu zawodowi daje potwierdzenie szkolna cenzurka Ruchli Aftergut (urodzonej w 1892 roku w Dobrej) z roku szkolnego 1900/1901, gdzie w rubryce dotyczącej ojca, matki lub opiekuna zanotowano: [ojciec] Jochim, handlarz drzewa[3]. Karczmarstwo zaś poświadczają wspomnienia mieszkańców Dobrej, zebrane przez ks. dr Edwarda Wojtusiaka (proboszcza w Dobrej w latach 1939 – 1980) i opisane w książce pt. „Kultura ludowa w dolinie górnej Łososiny”. Jest tam napisane:  Podupadła wtedy gospodarka ówczesnych dworów, nie mając darmowych pracowników. Panowie zaczęli więc na nowo otwierać karczmy, które wypuszczali w dzierżawę Żydom (…). Żyd umiał przyciągnąć chłopów, kieliszkiem wódki poczęstował, coś tam doradził (…). W każdy jarmark i w każdą niedzielę po południu urządzał Żyd w karczmie muzykę[4]. Oraz: We wsi była karczma (…) – tu, gdzie spółdzielnia. Był Żyd, była wódka i w każdą niedzielę po sumie grali[5]. Ta sama publikacja księdza proboszcza, kilka stron dalej podaje również, że Żydzi handlowali drzewem. W tartakach i na żydowskich placach skupu drzewa pracowali małorolni i bezrolni chłopi[6]. Widać tu zatem typowe dla tej ludności zawody wykonywane również w Dobrej.


Cenzurka szkolna Ruchli Aftergut, potwierdzająca, że jej ojciec - Jochim, pracował jako handlarz drzewem. [Źródło: archiwum prywatne autora strony].


            Liczba Żydów w Dobrej zwiększyła się po wybudowaniu linii kolejowej z Chabówki do Nowego Sącza, która stała się szlakiem handlowym i ułatwiła im prowadzenie interesów. Jak wspomina Maria Przybytek, a za nią ks. Edward Wojtusiak, „Od 1900 roku [w Dobrej] był wójtem Jan Duda od Kurka. Za niego było Żydom bardzo dobrze. Wójtowa chowała cztery krowy i jak przyszła pora dojenia, to się naszła pełna stajnia Żydówek. I wójtowa każdej pani chciała dać mleka, tak że sobie prawie nic nie zostawiła. Ale za to Żydzi też pamiętali o tym i zawsze coś wójtowi sprezentowali. Na każde święta Bożego Narodzenia i na Wielkanoc piekarz z Tymbarku Gotz [Józef Alojzy] piekł trzy takie bardzo duże kukiełki, co trza było jechać wózkiem po nie. Jedna z nich była dla wójta Dudy (…). Kiedy przyszła wojna w 1914 roku przychodziły niektóre artykuły żywnościowe (…) jako zapomoga dla bezrolnych i małorolnych. I wójt oddawał tę mąką i wszystko, co tam było, Żydom do rozdziału dla katolików. Był taki Żyd (…) a przezywali go „Capem”, bo był bardzo brzydki na twarzy. I ten Żyd rozdzielał tą żywność, jak sięjemu podobało. Ludzie skarżyli się wójtowi (…). Ale wójt nie śmiał Żydowi nic powiedzieć[7]. Jego następcy, Jana Lacha z Pająkówki już Żydzi nie lubili, bo nie dał się im przekupić. Nie wiadomo niestety, o jakich latach jest mowa w przytoczonym fragmencie.


Fragment Schematyzmu Diecezji Tarnowskiej z 1928 r., wskazujący na 4 Żydów w Dobrej [Źródło: Biblioteka Cyfrowa Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego]. 

Lata okupacji zapisały się dla Żydów w Dobrej niezbyt chlubnie. Wędrując po miejscowym cmentarzu, przy pomniku poświęconym ofiarom hitleryzmu znaleźć można krzyż z tabliczką, poświęcony „200 braciom Żydom ochrzczonym własną krwią przelaną za wspólne ideały”. Żydzi bowiem z Dobrej zostali wywiezieni do Mszany Dolnej i straceni wraz z innymi Judejczykami 19 sierpnia 1942 roku. Józef Szczypka w książce Dwa tysiące z hakiem  pisał o ofiarach: Czarna paruset osobowa rzesza ściągnięta nie tylko z Mszany i pobliskich wsi, lecz także gdzieś z Dobrej, Tymbarku, czy nawet Limanowej[8] Część Żydów ukrywała się podczas wojny w prymitywnych ziemiankach na polanach Łopienia, głównie na północno – zachodnim zboczu tej góry.  


Masakrę mszańską przeżyło dwóch Żydów pochodzenia dobrzańskiego: p. Leo Gatterer, mieszkający dotychcas we Frankfurcie, inicjator restauracji cmentarzy żydowskich w Rabce, Mszanie Dolnej i Limanowej oraz p. Moses Aftergut, mieszkający w Nowym Jorku. W 2017 r. dotarła do Dobrej smutna wiadomość: obaj zmarli na przełomie 2016 i 2017 r., w odstępie kilku miesięcy zaledwie. Póki żyli, w miarę możliwości przyjeżdżali jeszcze w rodzinne strony. Warto również podkreślić, że ostatni właściciele Dobrej, Pordesowie, byli ochrzczonymi Żydami (przyjęli chrzest zaraz przed rozpoczęciem II wojny światowej). Gdyby nie patrzeć na fakt ich chrztu katolickiego, to ostatnią Żydówką w Dobrej byłaby Antonina Pordesowa, wdowa po Fryderyku Pordesie, która zmarła w roku 1958. Do śmierci natomiast mieszkała w Dobrej. Jej mąż, Fryderyk, również schrystianizowany Żyd , zmarł wcześniej, bo w roku 1934. 

Masakra w Mszanie Dolnej zakończyła życie około 200 Żydów z Dobrej. Łącznie, z terenów Mszany Dolnej, Dobrej i Tymbarku zginęło wówczas, 19 sierpnia 1942 r. 881 r. Starszych Braci w Wierze. Poniedziałek 19 sierpnia 1942 roku to najbardziej ponury dzień w historii Mszany Dolnej. W ciągu kilku godzin Niemcy zabili 881 Żydów, mieszkających na terenie miasta oraz okolicznych miejscowości, m.in. Dobrej i Tymbarku. Niewinni ludzie ginęli od strzału w tył głowy – mężczyźni i kobiety; starcy i w sile wieku. Nie strzelano jedynie do dzieci, jednak nie po to by je oszczędzić. Oszczędzano amunicję. Najmłodszych grzebano żywcem w zbiorowej mogile, wśród ciał ich starszych krewnych[9]Moses Aftergut miał wtedy zaledwie 15 lat – przez cały dzień, do późnego wieczora, patrzył  jak umierali jego rodzice, trójka rodzeństwa, kuzynowstwo z Dobrej, ciocia i wuj oraz rzesza innych, których nie znał z imienia. Ocalał, bo gestapowcy uznali, że może się jeszcze przydać i z innymi młodzieńcami miał zostać skierowany na roboty do Niemiec. Kiedy już zmierzchało, Moses stojący w drugim szeregu, wykorzystał chwilę nieuwagi pijanych żołdaków w mundurach SS, ukrył się w wysokiej trawie, a później turlając się w dół, znalazł schronienie w zaroślach. Pod osłoną nocy dotarł do młyna p. Szynalika na Zarabiu – tam znalazł schronienie i bezpiecznie przeczekał straszne dni. Choć wiedział, że nie ma już matki i ojca, a młodsze siostry konały w niewyobrażalnych męczarniach, cieszył się, że ma jeszcze brata, który nie pojechał wtedy z nimi na wakacje do Dobrej, ale do Krakowa, do rodziny. Nie wiedział wtedy, że i on został przez Niemców zamordowany. Zatrzymany na jednej z ulic Płaszowa przez patrol, był bez szans – Niemcy kazali młodemu Żydowi wykopać grób, by chwilę po tym dokonać publicznej egzekucji[10]

O morderstwie dokonanym na Żydach w Mszanie Dolnej opowiadał kilka lat temu Moses Aftergut w wywiadzie przeprowadzonym przez Monikę Antosz – Grodzicką z telewizji internetowej TV28 z Limanowej. Warto poświęcić 20 minut i posłuchać tego wzruszającego wywiadu, w którym poruszono nie tylko kwestię Żydów w Dobrej, ale w sporym jego fragmencie świadek historii opowiada o tym, jak wyglądała wojna i życie w Dobrej w tym czasie.

 

Niniejszy artykuł powstał jako rozszerzona wersja artykułu planszowego autorstwa Adriana Cieślika na wystawę: Żydzi na limanowszczyźnie. Świat, którego już nie ma, organizowanej przez Polskie Towarzystwo Historii o. w Limanowej w 2012 r. 

 



[1] Kopia dokumentu w posiadaniu autora.

[2] Schematismus universi vener[abili] cleri Dioeceseos Tarnoviensis Anno MDCCCXXVIII (1828), s. 57.

[3] Kopia dokumentu w posiadaniu autora.

[4] E. Wojtusiak, Kultura ludowa w dolinie górnej Łososiny, red. U. Janicka – Krzywda, Dobra – Kraków 2011, s. 105.

[5] Tamże, s. 80. [Problem karczmarstwa na ziemi dobrzańskiej świadomie został w tym artykule pominięty, jedynie tylko wspomniany].

[6] Tamże, s. 106,

[7] Tamże, s. 87.

[8] J. Szczypka, Dwa tysiące z hakiem, Warszawa 1962, s. 10.

[9] https://limanowa.in/wydarzenia/news;75-lat-od-najwiekszej-zbrodni-w-historii-regionu,37923.html [dostęp: 19.08.2017].

[10] https://limanowa.in/wydarzenia/ludzie,37718.html [dostęp: 19.08.2017].

Interaktywna Polska
Webmaster: Adrian Cieślik